Mapa Cieni – fragment opowiadania Krzysztofa T. Dąbrowskiego

Zbliża się koniec roku, a to oznacza też zbliżanie się stycznia, co z kolei oznacza, że do rozpoczęcia się akcji na Wspieram.to zostało już tylko kilkanaście dni! Rozpocznie się ona 12 stycznia. W międzyczasie mamy dla was jeszcze kilka fragmentów opowiadań z Mapy Cieni, a oto kolejny z nich, z tekstu pt. „Ratunku! Trup i inne wpadki” autorstwa Krzysztofa T. Dąbrowskiego.

Gdy w końcu dostałem się do mieszkania, przywitały mnie przepraszające miauknięcia Wikarego:
– Źle jest, lodówka się wypróżniła – fakt, była niemal pusta.
Zaraz potem wynurzył się zza fotela i dostrzegł, że nie jestem sam – choć w zasadzie byłem, bo trupa nie można chyba uznać za towarzystwo.
– Ty gnomie! – mruknął niepocieszony. – Musiałeś się tak nabimbonić, żeby cie fumfel musiał taszczyć?
No tak, pomyślał, że ten przebrany to ja.
– Jakby to ująć… to ja, tylko się przebrałem…
– Przebrałeś? – zaniepokojony nastroszył wąsy.
I cóż było robić, musiałem opowiedzieć kocurowi, co mi się przytrafiło.
– To znaczy, że on taki nieżywy, że aż martwy? – dziwowało się kocisko. – Tak kompletnie i nieodwracalnie?
– No – odparłem posępnie.
– Myślisz, że dałoby się go zjeść?
No nie, chyba świra dostanę z tym kotem, on zawsze tylko o żarciu i bzykaniu samiczek.
– To jest człowiek – postanowiłem go uświadomić.
– Ale też z mięsa, jak karma, nie?
– Tak, ale ludzkie mięso jest dla kotów trujące.
– Szkoda – mruknął niepocieszony. – I co z nim teraz zrobisz?
Ech, dobre pytanie.
Co z tym fantem zrobić?
– Muszę się pozbyć ciała, ale tak na dobre, żeby nic a nic nie zostało. Tylko nie mam pojęcia jak i gdzie to zrobić.
– Jakby był jadalny, to bym go zjad! – oświadczył kocur.
I nagle mnie olśniło, przypomniało mi się, że jest w Krakowie takie miejsce, gdzie giną ludzie – Las Witkowicki.
Ponoć w tym miejscu zaginęła bez śladu grupa studentów, którzy zorganizowali tu sobie imprezę. Według legendy, wcześniej na tych terenach znajdowała się wieś, która w XVIII wieku uległa spaleniu, zaś większość jej mieszkańców zniknęła w tajemniczych okolicznościach.
Ponoć na kilka lat przed owym pożarem do wsi przybyła jakaś sekta, która wzniosła w lesie, coś na kształt miniaturowego Stonehenge. Odprawiali tu dziwne rytuały oddając cześć jakimś plugawym bóstwom i od tego czasu zaczęły się tu dziać jakieś cuda nie widy, zielone mgły, zaginięcia, dziwne stwory.

Jak widzicie, w opowiadaniach ze stron Mapy Cieni znajdzie się też miejsce na odrobinę humoru…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *