Simon „narzeka” na Pyrkon 2015

Napis z ludzi. facebook.com/pages/Pyrkon-2015-Zdjęcia/

Napis z ludzi.
źródło: facebook.com/pages/Pyrkon-2015-Zdjęcia/

„Łolaboooga ile ludzi!!! Panie kochany, trzydzieści jeden i pół tysiąca w jednym miejscu. Chodzą, gadają, Panie! Śmieją się nawet i cieszą.
Gdzie to, Panie, takie rzeczy…”

Poznań – Pyrkon 2015 i kolejny rekord frekwencji. Powiem krótko – na Pyrkon się czeka. Czeka się cały rok. Zdaje mi się nawet, że już zaledwie kilka dni po tym, jak dany Pyrkon się kończy, rozpoczyna się czekanie na następny. Kto raz zakosztował atmosfery towarzyszącej tej największej w Polsce celebracji fantastyki, doskonale wie o czym mowa. Mnóstwo ludzi – jedna pasja. Mnóstwo twarzy – i wszędzie dużo, dużo śmiechu i radości. Pyrkon kojarzy mi się z prawdziwymi tłumami, ale jest to skojarzenie bardzo pozytywne. Wspaniale czuję się pośród tylu ludzi, z którymi mam wspólny mianownik. Pyrkon – impreza wielka i masowa. Spęd, zlot, sabat, festiwal, zwał jak zwał. Druga Era robi fantastyczną robotę, niech o tym wiedzą i niech rosnące szeregi odwiedzających, co roku im to potwierdzają. Może jedynie troszku ubolewam, że wciąż nie sposób zaszczepić na tym wielkim gruncie fandomowej zasady mówienia sobie po imieniu. Gdy ktoś mówi mi „per pan”, po pierwsze w statsach automatycznie leci mi +20 do wieku, po drugie poziom oficjalności rozmowy wskakuje o +5 leveli sztucznej sztywności wyżej. Każdy kto czyta ten tekst musi przyjąć sobie do serca – mówmy sobie „na ty”. Wiem, że miejscami jest dziwnie, wiem że miejscami mamy opory, ale to naprawdę bardzo poprawia wszystkim samopoczucie. Zróbmy z tego wiralową wiadomość i na Pyrkonie 2016 wszyscy dla wszystkich będziemy po imieniu.

„Czasu wiecznie na wszystko wszystkim wszędzie brakuje!!! Panie, nie dość, że ludzie wszędzie, to jeszcze nie da rady na wszystko zdążyć! Jakiś program, jakieś prelekcje robią, atrakcje wymyślają, zamiast siedzieć w domu, po ludzku, w telewizor się pogapić, ponarzekać, podrapać po j…”

Oto moja bolączka Pyrkonów – tak dużo programu, tak dużo rzeczy, które człowiek chce złapać, na których zamierza być, które trzeba zobaczyć. Na tenże temat patrzyłem w tym roku aż z trzech perspektyw!

Jako twórca programu:
Ogromnie mnie cieszy i czerpię z tego naprawdę wielką radochę, że mogę przygotowywać dla Was program. W tym roku jako Van Der Book stworzyliśmy dosłownie „Prelekcyjny Van Der Blok”. Razem z Puszonem prowadziło nam się prelekcje i spotkania po prostu wyśmienicie, a biorąc pod uwagę pełne sale oraz opinie i reakcje „po”, wiemy, że odwaliliśmy dla Was solidną robotę. Z tego miejsca mogę jedynie obiecać, że gdziekolwiek nas spotkacie, zawsze będziemy gotowi z fajnym programem. Na każdy Pyrkon przygotowywać będziemy też zawsze coś nowego, świeżego i naprawdę miodnego. Z perspektywy prelegentów – bardzo przy tej okazji dziękujemy, że wszystko działało, rzutniki i mikrofony były zawsze do dyspozycji, a pomoc techniczna dosłownie na wyciągnięcie ręki. Podpinaliśmy się w mgnieniu oka i prelekcje szły gładko. Wam wszystkim dziękujemy, że przychodziliście i bawiliście się razem z nami.

Pełne sale na prelekcjach - dziękujemy!

Pełne sale na prelekcjach – dziękujemy!

Jako wystawcy:
Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy odwiedzili stoisko Van Der Booka. Wielkie podziękowania dla tych, którzy kupili nasze pierwsze książkowe dziecko – Antologię Wolsung Tom I. Jesteśmy pewni, że będzie się Wam podobać. Udało się również przeprowadzić nasze pierwsze Van Der Bookowe losowanie. Jeszcze raz gratuluję mojemu imiennikowi Szymonowi głównej nagrody, czyli wszystkich książek, które kiedykolwiek wydamy.
Dla mnie osobiście był to chrzest bojowy w roli wydawcy/wystawcy. Wrażenia – doskonałe. Rzeczy do dopracowania i poprawienia u siebie – całe mnóstwo. Motywacja do dalszego działania ogromna.

Jesteśmy Van Der Book

Jesteśmy Van Der Book

Pyrkon jako uczestnik:
Życie to sztuka wyboru. Ten truizm rodem z reklamy, nadaje się idealnie na podsumowanie mojego „użytkowania” Pyrkonu 2015. Starałem się bywać, spotykać, rozmawiać, słuchać. Wyszło? Poniekąd. Bardzo się cieszę, że udało mi się być na… jednej prelekcji – The Art of Short Fiction z udziałem Chianga i Haldemana. Bardzo dziękuję ci Pyrkonie, że zapraszasz TAKICH gości. Ciągnijcie tradycję, sięgajcie po Gwiazdy!
Wielkie ukłony i wdzięczność – z pomocą fandomowych przyjaciół udało mi się zrealizować coś dla mnie bardzo wyjątkowego – w sobotę poprowadziłem wywiad z Joe Haldemanem. Na Worldconie 2014 nie mogłem sobie darować, że przegapiłem okazję spotkania. Na Pyrkonie rozmawiałem z Joe Haldemanem, autorem „Wiecznej Wojny” chyba z 20 minut (dwadzieściaaaaa minuuuut!). Starałem się przygotować pytania różniące się od tych, które Joe słyszał pewnie na każdym z wywiadów – dzięki temu wyszła wspaniała rozmowa i niezwykły materiał (niedługo trafi do Was).

„Znajomi, przyjaciele, kompani? Unikają mnie, Panie! Migają gdzieś tylko… Rękę wystawię, pomacham, jak widzą odmachają, jak nie widzą… nie machają!”

Pyrkon zaczyna kojarzyć mi się również z pewnymi „motywami towarzyskimi”. Otóż mijam się w biegu z mnóstwem znajomych, mówimy sobie ”Cześć! Fajnie, że jesteś. Widzimy się później”, po czym… nie widzimy się. I drugi motyw – o tym, że ktoś z przyjaciół był na Pyrkonie dowiadujesz się najczęściej ze zdjęć na FB już po imprezie. No cóż, to już chyba kwestia efektu skali i rozmiarów imprezy. Super, że dane było się spotkać, pogadać, pośmiać się. Co do faktu, że na Pyrkon zjeżdżamy tłumnie, ale mimo wszystko często się nie spotykamy – sorry, taki mamy festiwal? Pozostaje cieszyć się przelotnymi przywitaniami i świadomością, że z pewnością zobaczymy się też na innych konwentach, a po Pyrkonie po prostu orbitować i krążyć w najlepsze.

Urodziny Kuźni Gier

Urodziny Kuźni Gier

„Kilometry, hektary, to chyba trzeba samochodem jeździć. Celebryty powinni mieć lektyki i wachlarze z piór, jak Król Julian! Mało to wyginania śmiało ciała? Panie, nogi bolą…”

W tym roku więcej miejsca. Większe hale, sale, większy teren ogólnie. Niby oczywiście oznacza to więcej chodzenia, ale rozrost powierzchni Pyrkonowi wyszedł zdecydowanie na dobre. Ogromna hala wystawców, większe sale prelekcyjne. Nabiliśmy kilka ładnych kilometrów pomiędzy naszym stoiskiem, a budynkami programowymi, ale cóż – może następnym razem zaiste niegłupim pomysłem będzie zaopatrzyć się w składaną hulajnogę…
„Wielkie chłopy na malutkich kółeczkach” – będzie osobne widowisko, no ba!
Nostalgicznie trochu brakowało mi grzmiącego w zapętleniu na epickim saksofonie „Epic Sax Guya”. Był za to gość z jego cosplayem, który przywołał mi na pyszczek wielki uśmiech.

„Pyrkon, Pyrkon i po Pyrkonie. Panie! Czeka się, czeka się, już tuż tuż! I po wszystkim…Jakby nie mogli dłużej. Tera to, Panie, wszystko ma być dłuższe! Z rozmachem! Trzy, cztery, pięć… dwa tygodnie!”

Pomyszkować po halach, zobaczyć wystawy, pooglądać atrakcje, być na prelekcjach, poprowadzić swoje, spotkać się, usiąść, pogadać, zjeść, zdjęcia porobić? Jejku, zdaje się, że 3 dni to naprawdę dużo, ale w praktyce mijają straszliwie szybko. Lecąc na Worldcon zdawało mi się, że pięć dni (słownie: pięć) to dosłowne przegięcie pały. Teraz wiem, że „Worldcon is doing it right”. Nie będę owijał w bawełnę – marzy mi się, żeby Pyrkon był dłuższy. Marzy się, żeby wydłużył się do czterech dni, ba, nawet i do pięciu. Część osób przyjedzie na całość, część na weekend. Trzy pyrkonowe dni to za mało, stanowczo. Może 2016 – liczba parzysta, toć i cztery dni parzyście podpasują? Co, Pyrkonie? Trwaj dłużej!

„Kolejki, ogonki, stanie, czekanie, miejsca brakowanie. Przepisy BHP przepisami, ale ja bym w te sale jeszcze z dwieście osób upakował. Przecież sami chcieli…”

Pyrkon rozwija się pięknie. Pyrkon w tym roku po raz pierwszy przedsprzedawał. Wyszło całkiem fajnie, tyle że ludzie z przedsprzedaży musieli stać w większej kolejce, niż ci, którzy kupowali na miejscu. Paradoks. Co jak co, ale orgowie z kolejkami poradzili sobie dość zbornie i horrorów specjalnie nie było. Da się to zrobić lepiej? Na pewno. Przedsprzedaż – każdy drukuje sobie SAM kartkę A4 z unikalnym kodem kreskowym/QR albo ma ją na komórce – przychodzimy z własnym kodem na imprezę – szerokie wejście i 15-30 osób obsługi z czytnikami kodów w ręce. BLIP! – piszczy czytnik, wczytując mój kod i wchodzę. Dostaje po drodze identyfikator i program. Przepustowość na poziomie niemal zerowej kolejki. Widziałem to już np. na spotkaniu ze Stephenem Kingiem w Hamburgu. Mega dużo ludzi – poniżej 5 minut wejścia.
Druga sprawa – oczywiście również i tym razem zdarzało się dość często, że na punkty programu ustawiała się kolejka i ludzie „odbijali” się od drzwi. Nie będę wyrokował, czy można coś jeszcze zrobić, by temu zapobiec. Worldcon znowu wspomnę – tam również brakowało miejsc, były kolejki, sam nie wszedłem na wiele punktów, na których mi zależało. Przy takiej liczbie uczestników, to raczej niestety będzie już stałą bolączką. Ja wiem po sobie, że od przyszłego Pyrkonu planuję o wiele skrupulatniej zarządzać i rozplanowywać sobie czas na imprezie. Bez tego po prostu tracę :/
Na gali przynajmniej miejsca było pod dostatkiem, a Identyfikator Pyrkonu w kategorii Promotor Fantastyki wygrał Puszon!

Promotor Puszon

Promotor Puszon

„To w końcu, Panie, Pyrkon czy PyrKorwinkon?! Czyli, dawaj hejtem w orga!”

Pyrkon bez afery obejść się widocznie nie może. Czy jednak w tym roku naprawdę trzeba się w ogóle pochylać nad kwestią odwiedzić Korwina na festiwalu? Shitstormy szalejące po Internetach i hejterzy zacierający rączki wskazują, że jednak tak. Moje zdanie? Dbajmy o to, żeby polityka nie gościła w fandomie, ale dbajmy o to prywatnie, każdy niech pilnuje siebie przy prywatnych rozmowach i działaniach, a nie w makro skali – ferując wyroki i grzmiąc na orgów w necie.
Festiwale takie jak Pyrkon to dla mnie miejsca, które muszą być otwarte dla KAŻDEGO. Każdy geek, nerd, fantasta, dziwak może przyjść i cieszyć się fantastyką i świetną atmosferą. Oznacza to również, że przyjść może polityk! Czy go nie lubię, czy lubię, czy jest mi obojętny? Co za różnica? Odstał swoje w kolejce, zakupił akredytację jak wszyscy, chodził, patrzył, siedział nawet? Jeżeli chcemy z tego robić koniecznie okaz złej woli, czy to jego, czy orgów Pyrkonu, to jest to jedynie wymówka do hejtu. Jeśli chcecie szczuć orgów, że w ogóle go wpuścili – naprawdę mało mamy na co dzień podziałów, wykluczeń, niechęci i nienawiści w naszym kraju? Trzeba starać się z całych sił, żeby tychże podziałów nie było w naszej braci fantastycznej. Takie staranie czasem polega również na tym, żeby przemilczać swoje niechęci, nie generalizować i nie siać fermentu. Korwina na Pyrkonie nie widziałem. Gdybym zobaczył, po prostu poszedłbym dalej do swoich pyrkonowych zajęć. Po co robić z tego problem?

„Podziękować, podsumować i znowu trzeba czekać cały rok. W Internetach są takie strony z odliczaniem…”

No tak. Podziękowania modne są bardzo – nie sposób mi jednak wymieniać kolejno. Zapisałem to słowo w tym tekście już wielokrotnie – Dziękuje!!!
Za spotkania, za rozmowy, za pozdrowienia, za wspólnie spędzony wspaniały czas, za to że byliście, za to że mogliśmy i byliśmy razem, za cosplaye, za gale, za wywiad, za wystawy, za pokazy, za gości, za pracę na stoisku, za dobre żarcie, za genialną atmosferę. Dziękuję za wspólną pracę i wysiłki, żeby Pyrkon był największym, najliczniejszym, naj, naj, wydarzeniem fantastycznym w Polsce. Było wspaniale i już, cholera, tęsknie!

Sezon konwentowy 2015 otwiera się nam w najlepsze. Akumulatory naładowane do pełna pozytywną energią. Do zobaczenia wkrótce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *